
Artysta w Pełni dojrzały
Był wielkim przegranym minionego Konkursu Chopinowskiego. Dziś śmiało można wieszczyć mu karierę, prawdopodobnie większą niż czeka niektórych nagrodzonych w Warszawie pianistów. We Wrocławiu Mirosław Kultyszew zagrał dojrzały recital chopinowski, ciekawie zaplanowany, dokładnie przemyślany pod względem interpretacyjnym i, co ważne, będący dowodem na to, że Rosjanina nie interesuje powielanie klisz, szuka własnej definicji chopinowskiego stylu.
Dokładnie pamiętam występ Mirosława Kultyszewa blisko trzy lata temu na Festiwalu Chopinowskim w Dusznikach Zdroju. Pedagodzy fortepianu zachwycali się jego niekwestionowanym talentem i zarazem ubolewali, że artysta jest nadwrażliwy i z trudem opanowuje stres, a jego gesty na scenie są nieco manieryczne. Po tamtym Mirosławie Kultyszewie nie ma właściwie śladu. Wprawdzie jego styl bycia na scenie jest w pewnej mierze wystudiowany, ale przez ostatnie trzy lata pianista nabrał swobody i zyskał na tym kontakt z publicznością. Kultyszew zaczął czerpać przyjemność z grania recitali, daje po kilka bisów (w Warszawie aż sześć, we Wrocławiu cztery), wie, jak oczarować słuchaczy, choć wydaje się żyć wyłącznie we własnym świecie.
Recital został skomponowany z rozmysłem. W pierwszej części więcej miniatur, w drugiej utwory bardziej wymagające pod względem formalnym. Najpierw więc Barkarola Fis-dur op. 60, potem cały cykl Mazurków z opusu 24, dwa Nokturny (pierwszy z opusu 27 i drugi z op. 32) i wreszcie wieńcząca tę część koncertu Ballada f-moll op. 52. W drugiej odsłonie na początek Polonez-fantazja As-dur op. 61, a potem cykl Mazurków z opusu 30 i wreszcie Sonata h-moll op. 58. A na bis m.in. fenomenalne wprost wykonanie Fantazji Impromptu op. 66, czy Walca op. 42 i szkoda jedynie, że żadnego spośród 16 Utworów charakterystycznych Czajkowskiego, które Kultyszew tak wspaniale wykonuje.
Jak Rosjanin gra Chopina? Nie kopiując niczyich pomysłów, samodzielnie szukając odpowiedzi na pytania, jakie znajduje w tekście nutowym. Dlatego jego Mazurki cechuje nie tylko miękkość i pewna dziecięca beztroska, ale i pewna zadziorność połączona ze sztubackim wdziękiem (zwłaszcza w granym na bis Mazurku D-dur z opusu 33). Nokturn z op. 32 Kultyszew wykonywał być może zbyt wolno, gubimy wtedy myśl, tematy stają się nieczytelne, być może z identycznego powodu nie zachwyciła Ballada f-moll. Po przerwie natomiast powrócił inny pianista. Znakomity Polonez-fantazja As-dur, przemyślana w traktowaniu formy Sonata h-moll czy wreszcie zjawiskowa Fantazja Impromptu, wirtuozowska, sprawiająca wrażenie swobodnej improwizacji, perlista i nasycona kolorami.
Ten recital był nie tylko zakończeniem Roku Chopinowskiego we Wrocławiu, ale jednym z jego najjaśniejszych punktów. Z pewnością zostanie zapamiętany.
Magdalena Talik - Kreatywny Wrocław






